Obudziłam się na czymś miękkim. Otworzyłam oczy, i zobaczyłam dziwne pomieszczenie, pełne jakiś rzeczy. Usiadłam na łóżku i od razu zauważyłam że jestem dziwnie ubrana. Miałam na sobie niebieską sukienkę do kolan, białą koszulkę, niebieski kołnierzyk związany czerwoną kokardą i długie, białe podkolanówki. Rozejrzałam się.
Już?- zapytała Luna, która weszła do pokoju ciągnąc za sobą dziwną teczkę.
Co tu się dzieje?- zapytałam.
Od tej chwili nazywasz się Mitsuki Tsukino, jesteś z wymiany uczniów z Okinawy- wyjaśniła- to jest twój dom, będziesz tu mieszkała. Masz tu klucze- rzuciła mi na kolana- za parę dni idziesz do szkoły. Chciałam byś poszła dzisiaj ale pomyślałam że dam ci czas na zapoznanie się ze wszystkim.
To jest Ziemia?- zapytałam zachwycona. Odłożyłam klucze na łóżko i wstałam.
Tak. Ty mieszkasz w ludzkim domu, będziesz jadła to co ludzie ziemscy, robiła to co ludzie ziemscy i będziesz taka jak ziemianka- odpowiedziała. Zaczyna mi się podobać.
Choć na miasto, oprowadzę cię- powiedziała i wyszła z pokoju. Poszłam za nią. Założyłam nowe buty, muszę przyznać że są bardzo ładne. Gdy otworzyłam drzwi, ujrzałam coś pięknego- wielkie niebieskie niebo a pod nim cywilizację. Wszyscy gdzieś szli, jechali dziwnymi pojazdami, rozmawiali. Bardzo się zachwyciłam tym widokiem.
Idziesz czy nie?- zawołała Luna na chodniku.
Tak, tak!- zawołałam jej i zamknęłam drzwi. Szłyśmy przez ruchliwe miasto. Luna opowiadała mi o mijanych obiektach, ludzkich zwyczajach i o miejscu w którym jesteśmy. Dowiedziałam się że mieszkam w Tokio które jest stolicą państwa Japonia. Luna opowiadała mi bardzo ciekawych rzeczach. Rozglądałam się. Wszędzie było kolorowo, dużo ludzi, mnóstwo wysokich budynków i dużo samochodów na ulicach. Nagle zorientowałam się, że nie słyszę Luny.
Luna? Luna?- wołałam. Och nie, zgubiłam się! Gdzie ona jest? Szłam cały czas i rozglądałam się. Zaczęłam się denerwować. W końcu stanęłam w miejscu i poczułam strach. Nie wiem gdzie jestem, jak trafić do domu, gdzie jest Luna, nic! Zauważyłam jakiś sklep. Przyjrzałam się mu. To nie był sklep, tylko miejsce z dziwnymi maszynami. Nie było dużo ludzi. Weszłam do środka, myśląc o Lunie. Nigdzie jej nie zauważyłam, chciałam wyjść na zewnątrz ale zainteresowałam się tymi maszynami. Zobaczyłam że jakieś dzieci grają w jedną z maszyn. Podeszłam żeby się przyjrzeć, o co chodzi? Na ekranie biegała jakaś postać i pokonywała przeszkody. Nagle pojawił się wielki stwór i pokonał dziewczynę. Na ekranie wyświetliło się Game Over.
Chcesz zagrać?- zapytała dziewczynka z czarnym warkoczem.
Znaczy... ja nie umiem się tym posługiwać...- zaczęłam.
Nauczymy cię!- powiedział chłopiec bez zęba z przodu. Usiadłam.
Tutaj naciskasz jak chcesz strzelić, tym prowadzisz, a tym atakujesz- pokazywały mi dzieci. Zaczęłam grać. Nieźle mi szło, cały czas zdobywałam punkty. Kiedy skończyłam, na ekranie pokazała się dziwna lista.
Jejku, ale ty dobra jesteś!- powiedział chłopiec bez zęba. Na ekranie wyświetliło się że zdobyłam największą ilość punktów ze wszystkich graczy którzy grali wcześniej. Ucieszyłam się.
Dzięki za grę, bardzo fajna- odpowiedziałam i wstałam. Dzieciaki zaczęły się kłócić które następne. Zaczęłam się śmiać. Rozejrzałam się za wyjściem, chciałam dalej szukać Luny. Wyszłam i co? Nie wiedziałam gdzie mam iść, w którą stronę się skierować. Luna gdzie jesteś...? Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Pozostało mi czekanie tutaj na Lunę albo powrót do tamtego miejsca i poobserwowanie jak grają inni. Z jednej strony jeśli tu poczekam, to Luna mnie szybciej znajdzie, ale z drugiej strony umilę sobie czas patrząc na gry i w ten sposób zleci mi czas czekania na Lunę. Postanowiłam wejść do tych gier, żeby popatrzeć na te śmieszne dzieciaki. Nagle podjechał jakiś samochód. Bardzo błyszczał i był czerwony. Wysiadł z niego chłopak z długimi, czarnymi prostymi włosami, w eleganckim ubraniu. Wyjął jakiś notes I poszedł do środka budynku. Ja dalej czekałam na Lunę, coraz bardziej się denerwując. Po jakimś czasie ten chłopak znowu wyszedł. Przechodząc obok mnie, potrącił moje ramię.
Oj, wybacz- zaraz przeprosił.
Nic się nie stało- odpowiedziałam I się uśmiechnęłam, żeby mu nie było przykro.
Hm... A właściwie czemu tu stoisz?- zapytał.
No bo... kotka mi gdzieś uciekła I jej szukam- odpowiedziałam.
A nie powinnaś być dzisiaj w szkole?- zapytał ponownie. O nie.... Co ja mam mu odpowiedzieć? “No bo ja jestem sailor I muszę pomóc Lunie odnowić Księżycowe Królestwo a dopiero pierwszy dzień jestem na Ziemi”?
No bo.... Jestem tu nowa I dopiero się organizuję- odpowiedziałam szybko I bez zastanowienia. W sumie też prawda....
Hm....- pomyślał chłopak a po chwili powiedział- Tak w ogóle to ja ci się nie przedstawiłem- uśmiechnął się zakłopotany- jestem Masaru- wyciągnął dłoń do ściśnięcia. Uśmiechnęłam się.
Mitsuki- uścisnęłam dłoń. Chłopak spojrzał na zegarek I poszerzył oczy.
Oh, jestem spóźniony!- zawołał- trzymaj- dał mi małą kartkę- przyjdź kiedy będziesz mogła. Do zobaczenia- powiedział I szybko wbiegł do samochodu. Po chwili go odpalił I pomknął szybko. Gdy zniknął, spojrzałam na karteczkę:
ShiverProgramme Corporation. Akichabara- przeczytałam. Zaciekawiła mnie nazwa.
Mitsuki!- zawołała Luna która nagle wyłowiła się z tłumu ludzi.
Luna!- też zawołałam I podbiegłam do niej.
Gdzie ty byłaś?- spytałam gdy wskoczyła mi w ramiona.
Musiałam coś sprawdzić. Wybacz że cię zostawiłam samą- odpowiedziała.
Nic się nie stało- pogłaskałam ją po głowie I po chwili spytałam- Co teraz robimy?
Pójdźmy teraz do najbliższego sklepu, musisz sobie kupić coś do jedzenia- odpowiedziała. Poszłyśmy do sklepu. Ciekawe miejsce- dużo ludzi, mnóstwo produktów na półkach.
Weź koszyk I idź, ja ci wskażę co masz kupić- podpowiedziała mi, kiedy stanęłam w przejściu nie wiedząc co robić. Wzięłam ten dziwny przedmiot zwany koszykiem I poszłam prosto. Kupiłam płatki śniadaniowe, bułki, dwie butelki wody, mleko, frytki, banany, jabłka I czekoladę. Niektóre produkty mają ciekawe nazwy. Gdy zapłaciłam, spakowałam wszystko I wyszłam.
Mówisz że jak się nazywają tutejsze pieniądze?- zapytałam, gdy Luna pierwszy raz mi powiedziała jak się nazywa pieniądz tutaj używany do zapłaty za niektóre rzeczy.
To jest Jen- odpowiedziała, chyba troszkę zdziwiona moim entuzjazmem.
Teraz wracajmy do domu, musisz się jeszcze rozpakować- odpowiedziała. Wreszcie.... Mam dosyć wrażeń jak na dzisiaj.
Gdy weszłyśmy do domu, Luna skoczyła mi z ramion I zaczęła mi opowiadać o komunikacji. O, to mi się bardzo przyda.
Powinnaś zapoznać się z komunikacją miejską- zaczęła- tutaj ludzie nie latają ale posiadają inne środki szybkiego poruszania się w mieście. Podstawowym środkiem transportu jest samochód. Samochód napełnia się na paliwo I można nim szybko jeździć, ale trzeba się pilnować żeby nie za szybko bo można kogoś potrącić- a więc to jest ten samochód!- potem jest autobus. Autobus jest dla ludzi którzy nie posiadają samochodu a muszą się jakoś poruszać by dotrzeć do pracy. Następny jest rower. Bardzo fajny środek transportu, nie wydziela zanieczyszczeń, można nim jeździć bez ograniczeń I można go trzymać w mieszkaniu. Na razie tylko tyle powinnaś wiedzieć, głównie będziesz się poruszała autobusem.
Postaram się wszystko zapamiętać- odpowiedziałam lekko zakłopotana I zaczęłam rozpakowywać zakupy. Potem zorganizowałam sobie mieszkanie.
Wieczór. Ubrałam się w piżamę, bardzo wygodna I mięciutka.
Czas spać. Jutro będę trochę zajęta, więc możesz robić co chcesz- uprzedziła mnie Luna- idę powiedzieć wojowniczkom o twoim pojawieniu się- położyłam się do łóżka. Zamknęłam oczy. Luna zgasiła światło a dalej nie wiem co było bo zasnęłam.
Sailor Cosmos/Mitsuki Tsukino
Nastrój:
tagi:

Kosmos.... Wielka nieskończona kraina.... pełna gwiazd, planet, księżyców, galaktyk, niczym ogród pełen niezwykłych kwiatów. Wszędzie cisza, żadnego dźwięku, co jakiś czas pojawia się światło. Gdyby nie gwiazdy, wszędzie panowała by gęsta ciemność. Każdy kawałek kosmosu stanowi część całości, gdyby to zniszczyć, konstrukcja się zawali.
Po środku konstrukcji ja- Sailor Cosmos, białowłosa strażniczka Kosmosu, samotna córka Wszechświata pilnująca porządku w tym wielkim świecie. Nie mam stałego domu, cała przestrzeń to mój dom.
Starczy tych wyznań bo dolatuję do jakiegoś niezwykłego miejsca. Widzę bardzo intensywne światło, moja ciekawość coraz bardziej się powiększa. Okazało się że to światło pochodzi od wielkiej czerwonej kuli, która jest strasznie gorąca. Rozejrzałam się. Obiekty latające wokół kuli były od niej mniejsze ale i tak wielkie. Obleciałam obiekty dookoła i nagle trafiłam na wielką białą kulę. Zainteresowałam się nią gdyż jest taka biała jak moje włosy. Przyglądałam się uważnie, na jej powierzchni były wielkie place. Już bym poleciała na tył, gdy nagle zauważyłam dziwne małe obiekciki układające się w dużą budowlę. Zaciekawiłam się gdyż nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Poleciałam w tamtą stronę, wylądowałam lekko. Podeszłam do kolumny. Spojrzałam przed siebie i ujrzałam straszny widok- wielki zniszczony pałac, pełno martwych ciał, powybijane szyby. Na jednej z kolumn zauważyłam leżącą kobietę. Podbiegłam do niej, może ona mi powie co się tutaj stało. Jednak się myliłam, była martwa. Na jej twarzy widniał grymas smutku, jakby widziała coś przykrego. Miała białe włosy jak ja, długą sukienkę bez ramiączek, spiętą półksiężycem. Po jej lewej stronie, pod ręką, leżało jakieś berło. Podniosłam je. Było małe, zakończone półksiężycem z miejscem na jakiś okrągły przedmiot. Patrzyłam na nią i na berło.
Odłóż to!- krzyknęła jakaś kobieta. Wystraszyłam się, myślałam że jestem tu sama z białowłosą kobietą. Odłożyłam przedmiot tam gdzie leżał.
Kim jesteś?- zapytała ta sama kobieta. Nagle pode mną pojawiła się czarna kotka z półksiężycem na czole. Patrzyła na mnie uważnie.
Powtarzam pytanie: kim jesteś?- przemówiła. A więc to ona do mnie mówiła!
Jestem Sailor Cosmos- odpowiedziałam i przykucnęłam do niej.
Czego tu szukasz?- zapytała.
Jestem tu przypadkowo- wyjaśniłam. Kotka odwróciła się w stronę białowłosej kobiety i chlipnęła.
Czy możesz mi wyjaśnić co tu się stało?- zapytałam. Kotka wskoczyła mi w ramiona.
Idź prosto, wszystko ci wyjaśnię- poprosiła. Ruszyłam przed siebie i słuchałam jej opowieści.
Nie przedstawiłam ci się, wybacz. Ale moje imię poznasz w trakcie opowieści- wytarła łapką łzę i zaczęła- Kiedyś tu było wielkie Księżycowe Królestwo. Rządziła nim dobra królowa Selenity, czyli ta kobieta która leżała na kolumnie. Miała córkę, księżniczkę Serenity. Księżniczka była dobrą, wesołą dziewczyną. Broniły nas wojowniczki z różnych planet, które były bardzo zaprzyjaźnione z księżniczką. Ja, Luna, byłam doradczynią królowej, wraz z moim narzeczonym Artemisem. Pewnego dnia, księżniczka poznała księcia Endymiona, syna królowej Gai, władczyni Ziemi, czyli tej wielkiej błękitnej planety- wskazała mi łapką wielką niebieską planetę- młodzi zakochali się w sobie i planowali ślub. Niestety, zła królowa Beryl też była zakochana w Endymionie. Gdy dowiedziała się że jej ukochany ożeni się z Serenity, wpadła w wściekłość, zbuntowała ludzi na Ziemi i wraz ze swoimi 4 generałami zaatakowała Księżyc. Zniszczyła wszystko co żyło i tu istniało. Gdy królowa Selenity zobaczyła że młodzi i wojowniczki zginęli postanowiła ich ratować i wysłać w przeszłość. Poświęciwszy swe życie zrobiła to, by odnowili królestwo i przeciwstawili się złu. Mi i Artemisowi przydzieliła zadanie by odnaleźć i zjednoczyć wojowniczki.
Ta historią mną wstrząsnęła. Te ruiny były kiedyś wielkim pałacem który tętnił życiem. Wszystko zostało zniszczone przez głupią zazdrość.
Jestem w trakcie jednoczenia wojowniczek- dodała- ale ciężko mi to idzie, gdyż one odnajdują się przypadkowo i w długim czasie- spojrzała mi prosto w oczy swoimi zapłakanymi- czy mogłabyś mi pomóc odnaleźć resztę wojowniczek, księcia i księżniczkę?- ja? Ja mam szukać? Mam niepowtarzalną okazję wziąć udział w wielkiej przygodzie!- oczywiście że pomogę- uśmiechnęłam się. Luna też się uśmiechnęła i wyskoczyła z moich ramion.
Przetransportuję cię na Ziemię żeby było szybciej. Na miejscu powiem wszystko o twojej nowej tożsamości- powiedziała i wyczarowała bańkę. Weszłam do środka a Luna za mną. Poczułam że zaczęłyśmy lecieć w stronę wyznaczonego miejsca. Nagle ogarnęła mnie senność i zasnęłam.
Sailor Cosmos/Mitsuki Tsukino
Nastrój:
tagi:
***
Szablon wykonała panna M., używając zdjęcia i textury z DeviantARTa i tekstu piosenki The Academy Is... Everything we had.
The Little Things.